marek tranda; moja dumka; Stało się tak jak chciałem, taka noc raz w życiu zdarza się. Dałaś mi swoje ciało, razem z nim dostałem serce twe. Moja Dumka. Year: 2008 Tracks: 14 Bitrate: 128 kbps. $1.96 Buy. Statistics Artists: 300010 Albums: 890867 Tracks: 9998963 Storage: 78277 GB Support Am. Dm. A. D. 🎸 [G D A Bm Em] Chords for Paweł Kukiz & Borysewicz - E=mc2 (niby jestem niby nie). Discover Guides on Key, BPM, and letter notes. Perfect for guitar, piano, ukulele & more! 🎸 [C G F D Am] Chords for Dżem Whisky Moja Żono. Discover Guides on Key, BPM, and letter notes. Marek Tranda - Moja Dumka. Chords: A. E. F#m. Bm. C#. F. B. 4 Listen free to Marek Tranda – Moja dumka (Moja Dumka). 1 track (3:45). Discover more music, concerts, videos, and pictures with the largest catalogue online at Last.fm. Playing via Spotify Playing via YouTube Vay Tiền Trả Góp 24 Tháng. Działy Polskie Zagraniczne Harcerskie Biesiadne Disco Polo Szanty Religijne Kolędy i Pastorałki Amatorskie Kabarety crd tab bas 4 ^ do góry Opracowanie Marek Tranda (2) Opracował -a: martek, Redaktor: Tomek Pietrzkowski, Pochodzi z: Data publikacji: 2008-08-15 00:01, Poprawiono 2009-12-21 01:40 Wydrukowano z serwisu Moja nauka Chcę się nauczyć Uczę się Umiem Mój śpiewnik Zwrotka i refren bite są w różnych rytmach, ale takimi chwytami: fis E A h A E Video zobacz pozostałe filmy » Komentarze Dodaj komentarz ...i/lub link do filmiku video Zaloguj się do serwisu Ostatnie komentarzePokaż wszystkie 1. dawilius 2012-09-22 20:15 zwrotka powinna brzmieć, fis A h A E 2. jo3 2008-12-09 16:53 Jak najbardziej, D nie pasuje na rzecz h. A Twoja obnizona wersja, może i łatwiej się śpiewa do tego, ale... No nieładnie brzmi na tle oryginału. 3. Bonhart 2008-11-16 12:10 zgadzam się z przedmówcą h na 100%... ja gram to to niżej aGC dCG - łatwiej śpiewać ;) 4. Kleszczyk 2008-08-29 14:51 a h zamiast D ? Uwielbiam soboty i wieczorne seanse, które serwujemy sobie z Piotrem. Po całym tygodniu ciężkiej pracy zawsze czekam na ten moment beztroski z utęsknieniem. Sam wybór odpowiedniego filmu to dla nas nie lada gratka….Piotr przepada za sensacją i fantastyką a ja kocham kino polskie i dokument. Spędzamy więc długie kwadranse przed regałami z dvd, wciąż targując się na co padnie tym razem. Istnieje na szczęście taki gatunek, który potrafi nas pogodzić. Oboje lubimy filmy, które wnoszą coś do naszego życia, skłaniają do refleksji i prowokują do długich rozmów… Tym sposobem, w ostatnim czasie obejrzeliśmy 3 niezwykłe filmy, które z czystym sumieniem chciałabym zarekomendować każdemu z Was. W POGONI ZA SZCZĘŚCIEM Nie potrafię przywołać żadnego aktora, którego wrażliwość zapisana w rysach twarzy, pozwoliłaby zagrać tę rolę w sposób tak doskonały jak zrobił to Will Smith. Film opowiada o losach bystrego i utalentowanego człowieka, który pragnąc lepszej przyszłości dla swojej rodziny, marzy o pracy maklera. Los sprawia, że w wieku 30 lat pozostaje bez pracy i dachu nad głową, lądując wraz ze swoim pięcio letnim synem na ulicy. Wbrew beznadziejnemu położeniu nie poddaje się, zaciska zęby żeby wreszcie przyjąć ofertę stażu w firmie brokerskiej. Amerykański sen, który porusza i niezwykle inspiruje… Niezwykłość tego filmu jest tym bardziej ujmująca, że przedstawiona historia oparta jest na prawdziwych wydarzeniach i większość z nas, posiadających w życiu cele i dążenia, swoją drogę mogłaby przyrównać do scenariusza. W życiu nic nie jest nam dane za darmo a krótka chwila w której osiągamy swoje zamierzenia…nazwana jest właśnie – szczęściem. “Masz marzenie, to je chroń i realizuj. Ludzie nie potrafią sami czegoś zrobić, więc mówią, że Ty też nie potrafisz…ich opinia nie ma znaczenia, jeśli czegoś chcesz, zdobądz to. Kropka.” BOYHOOD Chyba jeszcze nigdy nikt w historii kina, nie zrealizował filmu przedstawiającego czyjeś życie na przełomie kilkunastu lat. A jeśli do tego grają ci sami aktorzy, to jest to absolutny ewenement. Same zdjęcia do filmu trwały zaledwie 39 dni a prace nad całym scenariuszem łącznie 11 lat! Film opowiada o życiu Masona oraz jego najbliższych począwszy od 5 do 18 urodzin, czyli czasu w którym chłopiec z dziecka zmienia się w mężczyznę. W filmie nie spotkamy niezwykłego zwrotu akcji, nie znajdziemy też tutaj trudnych do przewidzenia scen. Boyhood przedstawia zwykłą prozę życia, blaski i cienie dorastania, magię codzienności. Dla mnie jest to przede wszystkim film o przemijaniu, w którym uderzającą rolę odgrywa matka. Ona najdotkliwiej odczuwa biegnący czas, moment w którym dzieci opuszczają dom jest dla niej “najgorszym dniem w życiu”. “…to już?” pyta. GWIAZD NASZYCH WINA Okrutny wyciskacz łez zarówno tych damskich jak i męskich. Film oparty na powieści Johna Greena, opowiada o parze śmiertelnie chorych nastolatków. Porusza tak wiele aspektów, że ciężko jest zdefiniować go jednym zdaniem. To film o miłości, marzeniach, umiejętności cieszenia się chwilą i istocie bycia wyjątkowym nie dla całego świata, a dla tej jednej jedynej osoby. Scenariusz w dużej mierze opiera się na zabawnych oraz krzepiących dialogach nastolatków. Jednak mając w pamięci czemu towarzyszy tło historii, raczej nie jest nam do śmiechu. Film to istne katharsis dla wszystkich negatywnych myśli i codzienności, którą często sami sobie utrudniamy. Dopiero w obliczu tragedii, zdajemy sobie sprawę, że wszystko o co się zabijamy jest nieważne…. A Wy? Jakie kino lubicie najbardziej? Czy macie jakieś propozycje filmów z głębszym przesłaniem? Wpisujcie swoje propozycje, to z pewnością ułatwi nam kolejny wybór;) Dwa słowa :) Dzisiaj krótko zwięźle i na temat. Dzisiaj dzień pod znakiem dwóch słów :WYPRAWKOWY POZNAŃ 37 dni Do terminu zostało 37 dni. Dzisiejszym dniem rozpoczynam długi weekend. Ślubny ma jutro wolne, więc mam zamiar wykorzystać czas maksymalnie. Wybierzemy się do Poznania na ostatnie zakupy, aby wszystko dopiąć. Dzisiaj popołudnie jak spędzimy w gronie rodzinnym, aby jutro od rana oddać się szałowi zakupów :P. Zobaczymy na ile wystarczy mi sił i jaka będzie pogoda. Miłego dnia życzę wszystkim :D Sposoby na obrócenie dziecka Tak jak pisałam tydzień temu nasz Maluszek (a właściwie nie Maluszek tylko całkiem konkretny facet ;)). Zdecydował ułożyć się główką do góry. Najpierw byłam tym faktem zdenerwowana. Później stwierdziłam, że i tak nie mam na to wpływu, więc będzie jak ma być i na pewno będzie dobrze. Jak możecie się domyśleć kolejnym moim krokiem było szperanie i wyszukiwanie informacji. W taki oto sposób trafiłam na sposoby, aby Malec znalazł się jednak główką w dół. Dowiedziałam się, że od starożytności dzieci ułożone pośladkowo bywały odwracane przez ręce lekarza. Teraz również ta metoda istnieje, jednak sami lekarze są podzieleni w tej sprawie. Kolejny sposób to odpowiednie naciskanie brzucha "z zewnątrz", aby zmotywować dziecko do fikołka. Aby próba obrócenia mogłaby być możliwa musi być spełnionych wiele warunków. Przede wszystkim zabieg taki jest poprzedzony licznymi badaniami oraz nie może występować żadne z poniższych przeciwwskazań: - krwotok położniczy w ciągu ostatnich 7 dni - nieprawidłowy zapis KTG - poważna wada macicy - pęknięcie pęcherza płodowego - ciąża wielopłodowa - mała masa płodu - ciężkie wady płodu - blizna na macicy Skuteczność takiego działania wynosi około 50%, a w przypadku wieloródek 60%. Kolejne pytanie, bo ja osobiście nie spotkałam się z takimi "manewrami". Słyszałyście o takim zabiegu? Tokofobia Wiele tematów około ciążowych, około porodowych były dla mnie do tej pory nieznane. Dużo jest dla mnie zaskoczeniem. Ostatnio między innymi zadziwił mnie fakt, że wśród przyszłych mam dość często występuje tak wielki lęk przed porodem, że znalazł on swoją nazwę. Tokofobia, bo o niej mówię, nie jest wcale rzadkością. Wyróżnia się tokofobię pierwotną - dotyczącą kobiet, które jeszcze nie były w ciąży oraz tokofobię wtórną. Ta druga występuje w przypadku kobiet, które doznały dużego szoku związanego z ciążą. Sama tokofobia nie jest wskazaniem do wykonania CC. Kobiety cierpiące na nią wymuszają na lekarzach decyzje o takim przyjściu na świat swoich dzieci bez istnienia wskazań medycznych. Wyczerpujący artykuł na ten temat autorstwa pani dr n. med Barbary Baranowskiej można znaleźć na stronie Rodzić po ludzku. W artykule tym pani dr powołuje się na wiele źródeł. Dla mnie samej poród jest niewiadomą. Nie wiem czego mam się spodziewać. Znam tylko opowieści i najczęściej są to te najgorsze. Myślę jednak, że nie decydowałabym sama o sposobie przyjścia na świat mojego dziecka ze względu na mój strach. Sama zresztą nie spotkałam przyszłych mam, które aż tak bały się porodu SN (albo nie przyznawały się do tego). A Wy spotkałyście się z taką fobią? A może same znajdujecie u siebie objawy wskazujące na tokofobię? 35 tydzień ciąży i jakie święto :) Dzisiaj nie dość, że rozpoczynamy 35 tydzień ciąży to jeszcze można powiedzieć, że pierwszy raz Dzień Matki dotyczy mnie :). Co prawda ciągle jesteśmy dwupakiem, ale w przyszłym roku już będziemy świętować razem. Jeśli chodzi o ciążowe dolegliwości to nie wszystkie dotyczą mnie. Na razie wcale nie muszę biegać częściej do toalety. Wszystko zostaje w normie. Jedyny problem mam z oddechem. Mówię za dużo - nie mogę wziąć oddechu, długo siedzę - nie mogę wziąć oddechu, trochę więcej wysiłku - nie mogę wziąć oddechu i tak w kółko. Podsumowując ciągle nie mogę wziąć oddechu :). A tak się prezentujemy w nowym tygodniu :). Czekamy teraz na 11 czerwca kiedy to będzie wiadomo czy Młody odwrócił się czy nie i będzie znana data cesarki :). Wszystkim mamusiom życzę udanej niedzieli :). Sobotnia podróż Dzisiaj dzień w biegu. Mąż wrócił z delegacji i cały czas trzeba coś załatwiać. Dzisiejszy dzień przeznaczony jest na rodzinne imprezowanie. Pakujemy się w samochód i jedziemy w rodzinne strony męża. Liczyłam na jakiegoś grillika, ale pogoda ewidentnie nie jest na tego typu atrakcje. Żeby nasze polskie drogi tak wyglądały :) Prawdopodobnie jest to nasza ostatnia podróż w moim dwupaku. Kolejny raz wybierzemy się już w trójkę. :) Nie mogę się już tego doczekać :D. A tymczasem życzę wszystkim słoneczka i spokojnego weekendu w rodzinnej atmosferze :). Inny blog o dzieciach Dzisiaj trochę o pomysłach jakie można znaleźć na innych blogach. Na dość oryginalny i dość kontrowersyjny pomysł wpadła pewna blogerka Molly Thomas. Na swoim blogu prezentuje parodie zdjęć dzieci w wykonaniu dorosłych. Okazało się, że to co jest słodkie w wykonaniu maleństw już w wersji "dorosłej" wygląda mało interesująco. Aby zobaczyć więcej pomysłów odsyłam na bloga, gdzie współlokator autorki wciela się w role dzieci. BLOG . Jak dla mnie niektóre zdjęcia faktycznie mogą być zabawne, ale niektóre... zupełnie do mnie nie przemawiają. Wanienkowy, kąpielowy dylemat Wyprawka kompletuje się. Pomału, ale stopniowo mamy co raz więcej. Niektóre rzeczy są już w drodze, a niektóre będą zamawiane na dniach. Czekamy również na powrót ślubnego, żeby nie było, że wszystkie decyzje tylko ja podejmuję :). Dzisiaj mam problem, bo muszę zdecydować się na wybór wanienki. I właśnie w tym miejscu potrzebuję Waszych rad i doświadczenia. W tej chwili w domu mamy łazienkę z wanną. W naszym mieszkaniu, do którego za jakiś czas się przeniesiemy jest również w planach wanna. W związku z tym myślę, że temat kąpieli później będzie łatwiej ogarnąć. Nie mniej jednak na początek potrzebne są wszelakie udogodnienia z kąpielą związane. Jakiś czas rozglądam się już za rozwiązaniem tego "problemu" i ... nie mogę się zdecydować. Zobaczcie na co na razie trafiłam i co biorę pod uwagę. Tummy-Tub Zaskakująco proste rozwiązanie. Za pierwszym razem, jak zobaczyłam zdjęcie kąpieli "w wiadrze" to dziwnie się czułam. Jednak teraz, kiedy poczytałam o tym sposobie to jestem zachwycona. Wanienka Flexi Bath Stokke W firmie Stokke jestem zakochana już od dłuższego czasu. Podkreślam to wszędzie. Ich propozycja na kąpiel również jest interesująca. Wanienkę można złożyć i zajmuje bardzo mało miejsca. Dzięki czemu można ją wszędzie zabrać: w podróż, do rodziny, na plażę. Wanienka ze stojakiem Jest to super rozwiązanie, żeby nasz kręgosłup odciążyć. Nie musimy się nachylać, do dziecka mamy blisko. Jest to równie fajne rozwiązanie. Prosta, zwykła wanienka Za tą opcją przemawiają przede wszystkim względy finansowe. W porównaniu z dwiema pierwszymi opcjami jest to zdecydowanie najtańszy wybór. Praktycznie i tanio. I teraz pytanie do Was. Co wybrać? Bo ja na prawdę nie mogę się zdecydować :) Synek i jego fikołki w brzuchu. Ten mój syn to uparty po tacie. po wczorajszej wizycie wiemy już lak się ułożyliśmy. Normalnie dziecię około 34 tygodnia ciąży główką pikuje na dół. Ale nie nasze. Nasz chłopiec obrał sobie inny kierunek. Na poprzedniej wizycie w kwietniu był ułożony główką na bok, więc była opcja, że za chwile zrobi cyk i główka już będzie na dole. Młody faktycznie zrobił cyk, ale kierunki mu się pokiełbasiły. W ten oto sposób główka znalazła się u góry. Cyk miał nie ten kierunek co trzeba. Do tego jesteśmy duzi. Mały ma 2550 g, a co za tym idzie już tak dużo miejsca na fikołki nie ma. Pan doktor kazał się nastawić na cesarskie cięcie. Kolejna wizyta za 3 tygodnie. Zobaczymy co nasz skarb wymyśli wtedy :). My dzisiaj na nogach od Coś spać nam się nie chciało ;) Ubranka, ubranka i jeszcze raz ubranka W tych maleńkich ubrankach można przepaść. Ja już przepadłam. Co jakiś czas powiększam szafę młodego o nowe zdobycze. Wchodzę do sklepu zakochuje się i wychodzę już z czymś w ręku. Jakiś czas temu za serce złapały mnie buciki z H&M'u i spodenki., a w Kappahl'u kupiłam body. W tym szaleństwie jestem też praktyczna, więc ubranka były po przecenie. (spodnie są niebieskie - tak na zdjęciu przez stolik wyszły :P) (spodnie są niebieskie :D) A dzisiaj wizyta u pana dr. Dowiemy się jak nam się leży i co słychać ;). Niestety kolejna wizyta bez męża. Niestety. Mam nadzieję, że następną uda się przeżyć wspólnie - już to chyba mówiłam. Zastanawiam się o co mogę się spytać pana dr. W końcu rozwiązanie zbliża się wielkimi krokami. Macie może dla mnie jakieś dobre rady, albo pomysły na pytania? Opuchlizna z rana No to zaczęło się na dobre. Dzisiaj kiedy po lekko nieprzespanej nocy o godzinie 6:00 rano szykowałam się do wyjścia z domu nie sądziłam, że problemem będzie włożenie ukochanych, mięciutkich balerinek. Już nie puchnę tylko po dłuugim spacerze, albo po długim leżeniu. Teraz nawet rano moje stopy są większe niż zwykle. Na pewno nie są tak duże jak w przypadku ciężarnej Kim :D. Najpierw zaczęłam zastanawiać się skąd w ogóle biorą się obrzęki. Okazało się, że natura nad wszystkim panuje i gromadząc wodę przygotowuje nasze ciało na ewentualną nadmierną utratę krwi podczas porodu. Poza tym kobiety w ciąży mają większą ilość krwi (o ok. 2,5l) w organizmie. Powiększająca się macica może również uciskać na żyły biodrowe utrudniając odpływ krwi z kostek. Jak walczyć/unikać opuchlizny - leżeć z nogami do góry - unikać długiego przebywania na słońcu, - nie forsować się - stosować specjalne, uciskowe rajstopy - nosić wygodne buty, na płaskim obcasie - starać się spać na lewym boku - pić dużo wody - stosować preparaty chłodzące Poniżej przykład co znaczy nosić niewygodne buty i znowu Kim :P Na szczęście z kilku źródeł wiem, że opuchlizna po porodzie znika. Trwa to kilka dni, albo kilka tygodni, ale wszystko wraca do normy - całe szczęście ;). 34 tydzień ciąży Weekend jak najbardziej wiosenny, a nawet letni. Minął bardzo miło, trochę pracowicie, a trochę leniwie, więc bardzo wyważony czas. I tym oto miłym akcentem rozpoczynam 34 tydzień podróży pod tytułem "CIĄŻA". Jak zwykle na początku nowego tygodnia obfotografowałam się. Będzie fajna pamiątka później. Najpierw może pokażę co mówi moja kochana strona o 34 tygodniu ciąży. Na dzień dzisiejszy brzuchacimy się w taki oto sposób. Waga na szczęście nie rośnie szybko. Stanęła raczej w miejscu, albo delikatnie się zwiększa. Zauważyłam, że jak zdejmę balerinki to i tak mam je na nogach. Nie ma co się dziwić, bo w końcu ostatnio temperatura też jest wyższa. Spokojnej końcówki niedzieli :). Sobotni dzień U nas jeszcze słoneczko. Prognozy na weekend są mniej letnie, ale zobaczymy. Może tym razem się pomylili. Bez męża niedziela mija leniwie. Trochę ogarniam, trochę szperam w internecie, trochę czytam ... czyli wszystko po trochu. Popołudniu planowany jest grill. Wszystko uzależnione jest od pogody. To teraz może trochę w temacie odliczania. Zauważyłam, że od jakiegoś czasu ciągle liczę do czegoś dni. Podsumowując, dzisiejszy dzień sponsorują liczby: Miłej soboty :D Biedronkowo - wyprawkowo Chyba mało która obecna lub przyszła mama nie słyszała o aktualnej ofercie Biedronki. Sieć tych sklepów przygotowała coś miłego zarówno dla maluszków, jak i troszkę większych dzieci. Miło również robi się rodzicom, bo ceny są zachęcające. Kilka mam już pisało o swoich zakupach. Sama również uległam i postanowiłam pochwalić się swoimi zdobyczami. Najbardziej cieszy mnie fakt, że w ten sposób odhaczyłam kilka pozycji z mojej listy wyprawkowej. Robi się co raz przejrzyściej i nie tak bardzo w polu :). Do tego wszystkiego mamy dzisiaj piątek. Początek weekend'u, a na dodatek dokładnie za tydzień wraca ślubny. Z tego faktu cieszę się najbardziej. Weekend pewnie minie na pisaniu pracy i czytaniu książek. A jak wyglądają Wasze plany? Burak na śniadanie, burak na obiad i burak na kolację, czyli anemia w ciąży Jestem chodzącym fenomenem. Nie wiem, nie pamiętam czy wcześniej już o tym pisałam, ale mój organizm dość drastycznie reaguje na wszelkie próby polepszenia jego formy przez witaminy. Próbowałam już na kilku, różnych rodzajach suplementów dla kobiet. Za każdym razem początek był obiecujący. Już myślałam, że znalazłam coś dla siebie, a tu "klops". Mój organizm się buntował. Ja połykałam, a on prawie natychmiast wyrzucał je na zewnątrz. Robił to przyprawiając mnie przy tym o mdłości i wymioty. W rezultacie obrzydził mi witaminy skutecznie. Coś z tym fantem trzeba jednak zrobić. Jesteśmy w dwójkę. Maleństwo z mojego zbilansowanego, przemyślanego pożywienia weźmie wszystko co najlepsze dla niego. Gorzej ze mną. Na jednej z wizyt pożaliłam się mojemu panu dr, że nie możemy się w tej kwestii dogadać, tzn. ja i mój organizm. Zalecił więc kupić tabletki z buraka. Posłuchałam, kupiłam i ... łykam. O dziwo nic mi po nich nie jest. Wydaje mi się, że spowodowane jest to ich budową. Tabletki nie są w żadnych kapsułkach skrobiowych. Być może to właśnie, w przypadku witamin, powodowało u mnie taką reakcję. W wynikach zawsze miałam lekką anemię. Burak ma być tak na prawdę dla mnie, żeby moje krwinki czerwone miały się dobrze. Po otwarciu opakowania z 120 tabletkami zapach ich jest dość intensywny jednak jak już bierze się jedną to nie przeszkadza. Zalecana dawka to trzy tabletki w ciągu dnia. Jutro idę na badanie krwi. Zobaczymy czy są efekty buraczanej suplementacji :D. A tak wygląda nasze śniadanie, obiad i kolacja mistrzów. Posiłek mistrzów :) Poród lotosowy Dzisiejszy wpis zacznę od słów: czego ludzie nie wymyślą?! Chyba nam się troszkę pokiełbasiło w główkach na różnego rodzaju nowości. Słyszałam już, a bardziej czytałam o tej metodzie porodu. Nigdy nie byłam przekonana do takich ekscesów, bo dla mnie to jest wymyślanie. Poród ten polega na tym, że pępowina nie zostaje odcięta. W ten sposób, aż do momentu jej wyschnięcia i odpadnięcia dziecko jest połączone z łożyskiem. Czyli przez jakiś czas w domu mamy lokatora w postaci łożyska. Nie będę wstawiała tu zdjęć przedstawiających taką relację. Wystarczy wpisać sobie w Google poród lotosowy i zobaczyć zdjęcia jak ta relacja wygląda na początku. Od razu nasuwa mi się pytanie: po co to? Właściwie argumentów za nie znalazłam. Wręcz jestem tak zniesmaczona tym pomysłem, że ręce opadają. Z tego wszystkiego nawet nie chce mi się za bardzo wdrażać w ten temat. Wszystkich zainteresowanych odsyłam na stronę KLIK. Co mnie natchnęło do takiego wpisu? Dzisiaj w DDTVN został podjęty właśnie ten temat. Ci, którzy nie widzieli jeszcze, a chcieliby zapoznać się z bardzo racjonalnymi argumentami pana dr zapraszam do materiału filmowego znajdującego się właśnie tutaj: PYK Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Może są jakieś zagorzałe zwolenniczki tego porodu i podadzą argumenty przemawiające za. Z tego co wiem to ze strony medycznej porody takie nie są uzasadnione, a wręcz przeciwnie mogą wystąpić nie miłe skutki takiego działania. HugMe - wymaga przytulania Po burzy zawsze, ale to zawsze przychodzi słońce. Nie inaczej było tym razem. Wczoraj dostałam paczkę aż serce zaczęło mi mocniej bić. Wiedziałam jakie cudowności znajdują się w środku. Naklejka na górze paczki przyprawiła mnie aż o zawrót głowy. Kilka sekund i już miałam wszystko rozpakowane :D. I już wiadomo co znalazło się w przesyłce. Są twa cudowne kocyki i poduszka. Są po prostu cudowne. Od wczoraj siedzę, patrzę na nie i aż buzia mi się uśmiecha. Pierwszy kocyk jest dedykowany jest dla niemowlaka. Jego wymiary (70x90) sprawiają, że idealnie nadaje się dla takiego maluszka. Można używać go zarówno w wózku jak i w łóżeczku. Małpki są cudowne :). Drugi kocyk jest już większy, tzw. kocyk średniaka (90x110). Tym razem słodkie małpki ustąpiły miejsca motywowi samochodów, a kolory są bardzo wyraźne i intensywne. Jestem bardzo zadowolona z jakości kocyków. Są podszyte tak tak mięciutkim materiałem, że policzek sam wtula się w niego. Wszystkich oczarowanych - tak jak ja tą marką - odsyłam do strony internetowej i fanpage na facebook'u. HugMe ma w swojej ofercie również inne rzeczy. Każdy znajdzie coś dla siebie. Myślę, że to jest też dobry pomysł na prezent :) - ja byłabym zachwycona :D. Zdecydowanie, WYMAGA PRZYTULANIA! Spiesz się powoli Dzisiejszy dzień rozpoczął się dość mało przyjemnie. Rano pobudka i pędem na uczelnie. Samopoczucie miałam całkiem całkiem, więc po co korzystać z autobusów miejskich.. wszędzie chodziłam szybkim marszem, na który o dziwo miałam siłę ;). Na szczęście wizyta uczelniana nie trwała długo, więc starałam się jak najszybciej dotrzeć do domu. Jak pisałam wcześniej od dzisiaj znowu jestem słomianą wdową. Ach, kocham te delegacje. Miałam nadzieję, że przed wyjazdem uda mi się złapać męża w domu - myliłam się. Dosłownie minęliśmy się! Ma się to szczęście. Szybkie zakupy i... zaczęło się. Najpierw opadłam z sił, zaczęły mnie boleć plecy i brzuch - jednocześnie, tzn ból z żeber promieniował na brzuch i plecy. Przestraszyłam się, więc tym razem mniejszym pędem udałam się do domu i ... leżę. Już mi trochę lepiej. Za chwilę będę musiała podnieść swoje szanowne cztery litery, bo mam wizytę u dentysty. Na szczęście jest już lepiej. Zaciągnę ze sobą nieocenioną mamę (jako moją asekurację ;)). Humor poprawiam sobie truskaweczkami. Nic mi więcej nie zostało :P Moje truskaweczki :D Jedno dużo jest prawdy w powiedzeniu "spiesz się powoli" :P. Edit! Co się źle zaczyna to dobrze się kończy! Dostałam właśnie przesyłkę z taką naklejeczką! Ja już wiem co się kryje za HugMe, a Wy? :D 33 tydzień ciąży :D Tup, tup, tup ... co raz cieplej. Dzisiaj stwierdzenie to nie odnosi się do pogody - niestety. U nas deszczowo, pochmurnie i mokro. Za to co raz bliżej do rozwiązania. Jak co tydzień w niedzielę rozpoczynamy nowy tydzień. Sponsorem dzisiejszego wpisu jest więc liczba 33 :). Pozostało 7 tygodni do terminu wyklucia ;). Przez duchotę i przez okna w pokoju od strony wschodu nie mogę spać w nocy. Nic nie pomaga. Pokój cały czas wietrzony i nic. Plecy bolą mnie, ale już inaczej niż wcześniej. Do tej pory pobolewały mnie na odcinku, który sobie nadwyrężyłam rok temu, a teraz bardziej boli mnie ich dolna część. Mam również chwilowe, ostre bóle głowy. Są na tyle silne jakby ktoś wkręcał mi głowę w imadło. Na szczęście po kilku minutach przechodzą. Na początku myślałam, że to kwestia ciśnienia, ale podczas "ataków" mam wręcz książkowe ciśnienie... Rośniemy! Moja waga stoi w miejscu (z czego jestem przeszczęśliwa), brzuszek natomiast wystaje co raz bardziej - co też widać na załączonym obrazku :) Dzisiaj ostatnia niedziela przed kolejną delegacją męża. Musimy się nacieszyć sobą, bo później będę 2 tygodnie bez "wsparcia" ;). Szkoda, że pogoda nie sprzyja spacerom. No trudno.. coś wymyślimy! A Wy jakie macie plany na niedzielę? :D Sobotnie zakupy Tak jak pisałam od poniedziałku znowu będę słomianą wdową.. Nie jest lekko. No cóż, tym razem krótsza rozłąka i mam nadzieję, że ostatnia przed godziną zero ;). W związku z tym muszę korzystać z okazji i ... ruszyć z mężem na zakupy :D. Właśnie takowy jest plan na dzisiejszy dzień. W większości będą to rzeczy dotyczące Małego, więc na pewno pochwalę się swoimi zdobyczami jak wrócę. Przy okazji chcę również zrobić sobie mały spacer po oddziale szpitala, w którym chciałabym rodzić. Zobaczymy czy wyrobimy się z czasem. Do napisania wieczorem :). *** No i po zakupach. Padam, po prostu padam. Jednak stan błogosławiony jest także błogosławiony dla mojego męża. Dzięki mojej słabej kondycji nie musiał chodzić ze mną po sklepach bo... nie miałam siły. Wiem, wiem to niewiarygodne :P. Ale do rzeczy! Z tematów dla Maluszka kupiliśmy proszek do prania i żel do prania Jelp. Czytałam bardzo dużo dobrego na jego temat stąd moja decyzja. W Empiku kupiliśmy Pierwszy Album. Mam to szczęście, że mi moja Mama prowadziła taką książkę. Super wraca się do niej po latach. Postanowiłam zrobić tą samą przyjemność Synkowi (chociaż wiadomo, że chłopaki nie przywiązują do takich spraw aż takiej wagi, ale najwyżej przyszła synowa będzie miała ubaw ;)). Muszę się jeszcze do końca ogarnąć w domu i przede wszystkim ... naładować akumulatory, bo nie mam już siły na nic :). A Wam jak minęła sobota? Też tak "pracowicie" jak nam ;) ? ąc Moja dumka (..) Marek Tranda Ta piosenka jest dostępna tylko z iSing Plus Odblokuj lub #polska piosenka #polskie akacyjka 1337 odtworzeń 19 nagrań Za mały ekran 🤷🏻‍♂️ Rozszerz okno swojej przeglądarki, aby zaśpiewać lub nagrać piosenkę Ty śpiewasz partie niebieskie Twój partner śpiewa partie czerwone Wspólnie śpiewacie partie żółte Zobacz podział tekstu Prosimy czekać, nagrywanie zakończy się za 10s Aby zaśpiewać całą piosenkę aktywuj Zobacz więcej 0:00 0:00 / 0:00 Tonacja +2 +1 0 -1 -2 Pełny ekran Podział tekstu w duecie Moja dumka (..) – Marek Tranda akacyjka × Mikrofon Kamerka Włączona Wyłączona Nie wykryto kamerki Tonacja Plus Oryginalna Dostosuj przed zapisaniem Wczytywanie… Własne ustawienia efektu Pogłos 0 Delay Siła 0 Czas 0 Sugerowana wartość: Chorus 0 Overdrive 0 Equaliser Siła 0 Dubler 0 Głośność Wokal 75% Podkład 75% Synchronizacja wokalu Gdy wokal jest niezgrany z muzyką! Efekt wokalu Plus Brak Pogłosowy Studio Przestrzeń Rock Stwórz własny Własny Siła efektu 100% Filtr video Plus 0:00 0:00 0:00 Trwa przetwarzanie: Trwa przesyłanie: 0% Przesyłanie zakończone Nowe nagranie: Moja dumka - Marek Tranda Zaśpiewaj Tekst piosenki Nagrania (19) Duety (2) Inne piosenki Marek Tranda (2) Pogodny – Marek Tranda dominikmielczarek Zobacz tekst Więcej od @dominikmielczarek 2 nagrania Moja Dumka ... (Szlagier Polski) – Marek Tranda djdarek Zobacz tekst Więcej od @djdarek 0 nagrań Podobne piosenki Wakacje z blondynką Maciej Kossowski 219 nagrań Zabiorę cię właśnie tam Tomasz Karolak 6156 nagrań Nie zostawiaj mnie Tomasz Karolak 34 nagrania thekamis24 Dwa słowa dla życia Paulla 15 nagrań piter7 Piękniejsza 1057 nagrań Najnowsze Ranking nagrań Nagrania znajomych Jeszcze nikt nie nagrał tej piosenki Nagraj się! Najnowsze Ranking duetów Jeszcze nikt nie stworzył duetu do tej piosenkiStwórz nowy duet lub zobacz wszystkie duety Nagraj się! Pobierz za darmo Śpiewaj równieżw aplikacji! Popularne wykonanie 4:10 Moja dumkaMarek Tranda akacyjka• 485 odtworzeń Polecane nagraniaPolecane Najnowsze nagraniaNajnowsze 4:10 Moja dumkaMarek Tranda presley23• 265 odtworzeń 4:08 Moja dumkaMarek Tranda mariusz1988• 302 odtworzenia 4:10 Moja dumkaMarek Tranda sabinaszymczak• 143 odtworzenia 4:09 Moja dumkaMarek Tranda koziolek9403• 185 odtworzeń 1:49 Moja dumkaMarek Tranda dawbor17• 173 odtworzenia Zobacz więcej › 4:16 Moja dumkaMarek Tranda krzysiekkoszalin• 33 odtworzenia 4:16 Moja dumkaMarek Tranda krzysiekkoszalin• 17 odtworzeń 4:05 Moja dumkaMarek Tranda dziedziejko112• 21 odtworzeń 4:10 Moja dumkaMarek Tranda w92• 16 odtworzeń 4:04 Moja dumkaMarek Tranda dziedziejko112• 71 odtworzeń Zobacz więcej › Zgłoś naruszenie FilmMia madre20151 godz. 42 min. {"rate": {"id":"693893","linkUrl":"/film/Moja+matka-2015-693893","alt":"Moja matka","imgUrl":" boryka się z problemami rodzinnymi i chorobą matki. Więcej Mniej {"tv":"/film/Moja+matka-2015-693893/tv","cinema":"/film/Moja+matka-2015-693893/showtimes/_cityName_"} {"userName":"michalwalkiewicz","thumbnail":" istnienia, ból tworzenia","link":"/reviews/recenzja-filmu-Moja+matka-17337","more":"Przeczytaj recenzję Filmwebu"} {"linkA":"#unkown-link--stayAtHomePage--?ref=promo_stayAtHomeA","linkB":"#unkown-link--stayAtHomePage--?ref=promo_stayAtHomeB"} Margherita (Margherita Buy) jest uznaną reżyserką filmową. Praca na planie jej najnowszej, skomplikowanej produkcji, nie przebiega zbyt gładko. Wszystko dodatkowo utrudnia amerykański gwiazdor (John Turturro) w epizodycznej roli, który ledwo sobie radzi z włoskimi dialogami, czym doprowadza filmową ekipę do pasji. Równocześnie MargheritaMargherita (Margherita Buy) jest uznaną reżyserką filmową. Praca na planie jej najnowszej, skomplikowanej produkcji, nie przebiega zbyt gładko. Wszystko dodatkowo utrudnia amerykański gwiazdor (John Turturro) w epizodycznej roli, który ledwo sobie radzi z włoskimi dialogami, czym doprowadza filmową ekipę do pasji. Równocześnie Margherita musi sprostać wyzwaniom codzienności: problemom z dorastającą córką, chorobie matki i rozstaniu z wieloletnim partnerem, odtwarzającym w jej filmie główną rolę. Jak w tym wszystkim wytrwać i nie zwariować? Jak odnaleźć sens, wewnętrzną siłę i radość? Zdjęcia do filmu nakręcono w Rzymie (Włochy). Okres zdjęciowy trwał od 27 stycznia do 17 maja 2014 filmu, Nanni Moretti, początkowo chciał nakręcić film w prawdziwym domu swojej matki, jednak scenograf Paola Bizzarri stwierdziła, że lepsze będzie inne miejsce. Trzytorowa akcja dotyczy Margherity , która jest reżyserem, matką, córką, singielką. Praca reżyserki sprowadza się do haseł wcielanych w życie: "niech żyje reżyser", "nie kłóć się z reżyserem", "reżyser zawsze ma rację" itd...film o buncie robotników i aktor formatu - sława John Turturro, aktor ... więcej jakie wloskie filmy polecacie? w zasadzie obojetne jaki gatunek, wazne, zeby byly warte obejrzenia ;) Nanni Moretti o tragediach rodzinnych raz jeszcze: tym razem na przykładzie reżyserki filmowej, która musi pogodzić się ze śmiertelną chorobą matki. Znajome, owszem i muszę stwierdzić, że twórca "Pokoju syna" nic nowego do tematu nie dorzuca. "Moja matka" jako dramat ma temperaturę letnią, chciałoby się napisać, ... więcej Film naprawdę bardzo średni, motyw umierającej w szpitalu matki przeciągnięty do granic niemożliwości. Reszta wątków właściwie poboczna, szkoda. Zepsuty film. Nic ciekawego ! Długi i nudny ;)

marek tranda moja dumka zippy